Siedzę właśnie w domku Hermesa siedzę tu od przybycia Percy'ego. nienawidzę go, umie się tylko przechwalać. Uratował Olimp, wielka mi rzecz. Wrócił do obozu wszyscy wiwatują! Mdli mnie od tego. Może uznacie, że to jest dziwne ale siedzę pod biurkiem i rysuje, pomaga mi to trochę, dziś znów bitwa na miecze jestem ciekawa kto będzie z kim się bił. Schowałam mój szkicownik do biurka. Był bałagan na szczęście niektórzy nie zniżają się do człeku-kształtnych i dali mi do zagospodarowania własne biurko. Wyszłam na dwór, było pięknie uwielbiam patrzeć na obóz Herosów.
*W bitwie na Miecze*
Miałam się zmierzyć z Melanią. Podobno bardzo ostra zawodniczka.
-Meanie I Persefone! Na Miejsca.- Krzyknął Chejron. Zajęłyśmy pozycję, kiedy będą zawody z łucznictwa? Zresztą. Na początku Melani natarła na mnie mieczem który złamała mi nos.
-Czemu nie odparłaś ataku?!- Spytała oburzona Lekko uśmiechnięta.
-Nie umiem odeprzeć Ataku nosem!- Zaśmiałam się i chwyciłam na powrót miecz, jakoś nigdy nie czyje za dużego bólu gdy oberwę w nos nie wiem czemu. Melanie zrobiła cięcie mieczem tak aby przeciąć mi nogi, podskoczyłam, i cięłam mieczem tuż przy jej policzku, odchyliła się do tyłu w porę. Zrobiła pchnięcie, a ja efektowny unik. Zrobiłam dziwny ruch mieczem tak, żeby wypadł jej miecz. O dziwo wypadł, Spojrzała na mnie dziwnie, ja skoczyłam na nią i przytrzymałam, przy ziemi. W tym momencie nad moją głową pojawił się holograficzny znak trójzębu. To niemożliwe! Nie! Czyli jestem córką Posejdona?! Wszyscy zaczęli bić brawo, chciało mi się krzyknąć by klękali na kolana ale moje prawdziwe ja odradzało mi tego. Podniosłam stobe z nad Melani która też przyglądała mi się w osłupieniu. Podałam jej rękę i pomogłam wstać.
-Dobra Walka Persefono,
-Mów mi Moonli- Uśmiechnęłam się do niej.
Kilka dni potem.
Od kiedy jestem córką Posejdona. Nic się nie zmieniło. Nie oczekiwałam szału albo traktowania mnie jak gwiazdę filmową tylko o lepsze zrozumienie. A zresztą to tak samo jakbym miała oczekiwać złotych grusz na jabłoni. Spojrzałam, ze pod moim ukochanym drzewem siedzi Atara, siostra Nica, Wzięłam głęboki wdech i podeszłam do niej. Nigdy nie miałam śmiałości do nikogo się odezwać, nikogo tu nie znałam.
-H,hej- Powiedziałam Lekko dygocząc.
Atara co dalej?